Archiwa tagu: ludowe

Spotkanie z pieśnią zaduszną

Kiedy noc zrównuje się z dniem i nie ma przewagi jednego czasu nad  drugim, ścierają się dwa światy: ciemny i jasny, i od wieków, w różnych kulturach wychodzą do nas dusze. Odczuwają chłodne październikowe poranki i chcą się zagrzać przy rodzinnym ogniu, posilić się zebranymi po żniwach zapasami na dalszą tułaczkę po zaświatach. Palimy ognie na grobach, a kiedyś do tego robiono to również na rozdrożach wskazując drogę do gospodarstw zapraszając gości z daleka.  Rozsypywano mąkę po podłodze, by mieć pewność, że przybyli śledząc na białym puchu ślady. Patrzono przez lniane chusty, bo te dawały możliwość widzenia duchów przez swój splot. Toczono po grobach pisanki, symbol zmartwychwstania, lub ponownych narodzin, symbol życia, nowego życia, symbol oczyszczenia i ochrony.

Dziś wiele z tych praktyk odeszło w niepamięć, albo raczej nie jest praktykowane. Jednym z ważnych elementów w każdej sferze obrzędowości była pieśń i tutaj mamy źródeł pod dostatkiem. Najlepszym sposobem na kontakt z przodkami jest pieśń, właśnie stara pieśń, która łączy nas z przodkiem, tworzy kanał komunikacyjny zrozumiały dla niego i dla nas. Bo wiele z tych pieśni zapewne śpiewał w tej samej postaci niejeden z dziadów.

Pieśni dolnośląskie

Wciąż słyszy się po Dolnym Śląsku o tym jak to za Niemca było przed wojną. Słyszy się o mowie ojczystej w naszym regionie jako obcej tym ziemiom. A, może pieśń w języku polskim starsza jest niż nasza lokalna tożsamość? Bo mimo że tożsamość mamy tu zlepioną ze strzępów całej słowiańszczyzny w wyniku niedawnych wysiedleń i nie możemy pamiętać ludzi pracujących w tutejszych fabrykach tytoniu, mieszkańców piastowskiej kasztelanii, ludzi broniących swoich rodzin przed najazdem mongołów, to mamy tu coś swojego. Zabrano nam ciągłość genealogiczną poprzez przesiedlenia, ale nie zabrano nam pamięci i wspólnego rodowodu tych ziem. Wrocław był od X wieku po dziś przez 400 lat pod panowaniem polskim. Budując gospodarkę i piękno tej ziemi współistnieliśmy tu z Czechami, Niemcami, Francuzami. Mimo tego jednak słowiański charakter wśród ludu do późna nie podlegał germanizacji, a do wojen pruskich z lat 1864/72 w mowie nie wyczuwalna była nawet zniemczona delikatnie gwara, którą znamy już w drugiej połowie wieku XIX jako typową.

Tożsamość słowiańską tych ziem możemy poznawać dzięki Samuelowi Bandtkie, Józefowi Lompie, ale przede wszystkim dzięki pieśniom spisanym przez Juliusza Rogera w trakcie zaborów. W pieśniach tych ujawniają się nam rodzime tęsknoty, miłości, żarty, obrzędy, piękne laskowickie dziewczyny, wojny i losy naszych rejkrutów, ptasie zwyczaje, krasna Marzaneczka i gaiczek zielony.

Zapraszamy do wspólnej wycieczki w głąb naszej wspólnej choć uciętej w pewnym momencie historii. Zapraszamy do wniknięcia w dolnośląską- słowiańską duszę przez śpiew.

Zapraszamy do wspólnego śpiewania pieśni zapisanych w Oławie, Ratowicach, Sycowie, Oleśnicy i innych miejscach o wiekowym rodzimym charakterze nie dającym się zamazać.

Zajęcia poprowadzą: Adam Nowak i Andrzej Kiszecki

Spotkanie z cyklu Piątki z kulturą tradycyjną

Oj Biały Janie – warsztat pieśni sobótkowych

Czym jest dla ciebie kwiat paproci?

Czy tym, czym był dla naszych przodków, kwiatem perunowym, symbolem gromu, burzy i zwiastowanego przez nią oczyszczenia, które często nie może przebiegać chyłkie, bezgłośnie, niejako mimochodem?

Tym, co niemożliwe ale przecież – jak szczęście – właśnie nam przydarzyć się może?

Tym czego się szuka, gdy spotyka się drugą osobę?

Czy może wieczną tęsknotą wciąż szukającej siebie duszy?


To wszystko, a nawet i trochę więcej wyraża Kąpałocka – Mała Nocka, święto ognia słonecznego, ognia ziemskiego i żaru w naszych sercach, święto wody której oddajemy wieńce, jak czasowi młodość. Wody, która w lecia zaczyna być nam przyjazna i (dzięki latu i przynoszonej pono przez niepacyfikacju rusałek) zaprasza do kąpieli, kąpieli oczyszczającej byśmy się w niej zanurzyli, i wynurzyli się – narodzeni na nowo. Nie darmo w ten dzień wyznaczono święto Jana Chrzciciela, nie darmo przezwano go Kupałą.

Ale także – podobnie jak obchodzone nieco wcześniej stado – święto spotkania i wspólnoty – być może również dlatego przezywano je sabatem. Mnogie ogniska, które się w ten dzień pali, to de facto ogniskowe punkty skupienia otaczających je ludu. Dlatego przeskoczenie ogniska – daje szczęście.

Któż pogardzi szczęściem w dzisiejszym świecie? Ale być może ścieżka do niego już zarosła. Tak nieuczęszczana ostatnimi czasy… Czy uda się nam posklejać rozbity dzban? Ile mamy fragmentów, jak bardzo autentycznych?


Nawet jeśli zachowało się ich niewiele, to niektóre w całkiem niezłym stanie.

W najlepszym chyba pieśni.

Treść, choć zmeniana przez lata, zachowuje w sobie symbole

Ale jeszcze jest melodia

Ale jeszcze jest tembr głosu…

To ostatnie chyba najważniejsze. Bo właśnie w emisji, intonacji i artykulacji drzemie prawdziwa moc pieśni tradycyjnej. Drzemie to, coś co czyni pieśń czymś unikalnym – w dzisiejszym, zdominowanym przez klasyczną muzykę pop świecie.

Dlatego w pracy nad pieśniami punktem wyjścia czynimy nagrania terenowe

Zapraszamy na warsztat pieśni tradycyjnych


Prowadzenie:
Tymoteusz Słowiński pasjonat pieśni tradycyjnej uczeń, Witolda Kozłowskiego (www.ovo.art.pl – od dawna) Jurija Pastuszenko (od 2008) , Branka Tadića (od 2014) oraz Joanny Skowrońskiej (od 2015).

Śpiewa w następujących projektach muzycznych:
Zespół śpiewaczek miejskich Zdrada Osiedla,
Zespół pieśni słowiańskich Witeź,
grupa Ino Chyża, Kuźnia Stoi,
Wędrowne Dziadostwo Wrocławia.
Kapela Na poczekaniu – przy wrocławskim kole miłośników kultury tradycyjnej Chatka Tańca

wstęp: 20 zł
zapisy: chatka.tanca@gmail.com

Spotkanie w ramach Piątków z kulturą tradycyjną

Warsztaty śpiewu tradycyjnego: Bałkańskie pieśni wiosenne

Dla kogo?

Warsztaty skierowane są dla wszystkich niezależnie od doświadczenia.

Chciałbym zaprosić was na spotkanie z obrzędowymi pieśniami związanymi z cyklem przywoływań wiosny. Wiosenne pieśni wywodzą się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich i miały na celu obudzić zamarzniętą ziemie oraz słońce utożsamiane z bogiem Jaryłą. Do dzisiejszego dnia zachowały się archaiczne melodie oraz teksty odwołujące się do tych pradawnych obrzędów. Pieśni których będę uczył śpiewane są w kwietniu na Bałkanach podczas obchodów święta nazywanego Đurđevdan.

Podczas warsztatów skupimy się na pracy z poprawną emisją charakterystyczną dla terenów Serbii i Bułgarii. Uczestnik pozna kontekst etnograficzny związany z pieśniami i obrzędowością wiosenną.


O prowadzącym:
Kacper Siejkowski- kontakt z muzyką tradycyjną miał już od najmłodszych lat, pieśni uczył się od swojego dziadka z Łemkowszczyzny. Był uczestnikiem warsztatów z Branko Tadićem, Eliną Tonevą, Jurijem Pastuszenko, Joanną Skowrońską, Kasią Radziwilawą, Dorote Girskiene i wielu innych. Laureat wielu konkursów muzyki ludowej takich jak Festiwal Współczesnej Kultury Ludowej im. Jana Iwaszczyszyna, Szansa na Oskara, Festiwal Krajobrazy Sceny Ludowej w Czarnem, Ogólnopolski Festiwal Ludowy im.św Andrzeja. Zaczynał jako solista w zespole ludowym Podlotki w 2010 r., pracował jako dyrygent w chórze cerkiewnym ukraińskiej mniejszości narodowej „Kalyna”, członek zespołu „Witeź”.

Cena 20 zł
Zapisy mailowe kolbergjestin@gmail.com
Ilość miejsc ograniczona

Spotkanie w ramach cyklu: Piątki z kulturą tradycyjną

Tańce Karpackie i inne

Zachęcamy do wpsółudziału i proponowania własnych tańców

Oto lista naszych propozycji na ten wieczór

Tańce huculskie:
– hołubka
– kołomyjka
– jak zbierzemy kilku chłopa to można zrobić arkana

tańce ukraińskie
kartoszka
greczanyki

Polskie tańce wirowe:
chodzony, polki, mazurki, kujawiaki…

Zabawy taneczne:
Krzyżak,miotlarz

szwedzki: Joksu polka
olahos
trata
miserlou

Poza tym tańce węgierskie, cygańskie, rumuńskie — jeśli będzie wola i umiejętności w narodzie:)